East European Street Legal Challenge to już druga edycja zawodów zorganizowanych by wyłonić najszybszy samochód Europy wschodniej. A że w tym roku impreza odbyła sie w Węgierskiej miejscowości Szentkirályszabadja, nieopodal Balatonu nie mogło nas na niej zabraknąć. Wyścigi, plaża, wyścigi, plaża - tak mniej więcej wyglądał plan wyjazdu.


Jechać czy nie jechać oto jest pytanie. Z pierwszej 10-cio osobowej grupy po kolejnych organizacyjnych trudnościach została żelazna czwórka bez psa ale za to z psychopatycznym wikingiem na czele. Pozostali szeregowi i nad wyraz nudni członkowie wyprawy to: Blacha, Rodriguez i Sebek. Po zbiórce o 4.00 w No Limit wyruszyliśmy w kierunku południa z Typhoonem i Chevelleką na lawetach.
W okolicach Częstochowy telefon od mortena ''nie ma kółeczka!!!, starło się kółeczko!!!, tylko iskry szły''. Szczęśliwie okazało sie ze to tylko kółeczko od podpory dyszla lawety, które klasycznie chciało opóścić pokład.

To był dopiero początek! Już za chwilę Chevellka podjęła próbę opuszczenia lawety rwąc przednie pasy mocujące i plandekę, łamiąc deski podnosząc tym samym ciśnienie Mortenowi o kolejne 30 psi. Dalsza droga szła gładko, więc mieliśmy czas na ciekawe dyskusje o życiu i doszliśmy do pewnych wniosków: "auta się chipują, kobiety się malują, panowie się koksują" :)

Wieczór spędziliśmy klasycznie w wynajętym domku nad samym brzegiem jeziora Balaton. Rozmawialiśmy o przyrodzie, delektując sie lokalnym winkiem.

Tuż o świcie obudził nas zapach świeżo parzonej kawy przygotowanej przez Mortena, którą podawał do łózka. Dołączyli do nas także zagraniczni kibice Teamu Dunlop VTG No Limit (Ola, Shafter). Potem w przerwach między kąpielami w Balatonie (24 stopnie C) Blacha i Morten wywalczyli kolejne zwycięstwa .................
Drugiego dnia imprezy nasi zawodnicy po ciężkiej i zażartej walce zameldowali sie w komplecie w finale. Srylion zgromadzonych kibiców obserwował z zapartym tchem zaciekłą walkę championów spod znaku Dunlopa. Blacha ustanowił nowy (nie)rekord polski z czasem 8.6...raczej 9.6 (ale i tak było szybko). Wszystkie szybkie przejazdy Mortena przypominały raczej śledzenie węża bo odbywały się we wszystkich płaszczyznach toru. To głównie zasługa nowego silnika "szewelki" i gorszej niż zazwyczaj nawierzchni. Morten postanowił przejść na ciemną stronę mocy i skończył z wolnossącym setupem. Wprawdzie na razie wybrał mechaniczny blower, ale pracujemy nad nim i może kiedyś przekona się do turbo :) Zresztą 934KM i 1024Nm narazie nie pozwalają się nudzić podczas przejazdów.

Waleczny wiking dał tylko powąchać spalonego loka (tym bardzie ze finały odbywały sie w systemie handicapowym-blacha startował z jedno sekundowym opóźnieniem).
Po zakończeniu odebraliśmy piękne puchary i zgrzewki Redbullosza i ruszyliśmy w pierwszych kroplach deszczu na zasłużony gulasz.



Dodano: 29.07.08.r
POWRÓT
 
Modyfikacje oprogramowania w nowoczesnych turbodieslach i turbodoładowanych silnikach benzynowych. Najlepsza metoda poprawy osiągów na codzień.