Jako, że jeżdżenie po prostej idzie nam już całkiem nieźle, od jakiegoś czasu chodziło nam po głowie żeby spróbować jakiegoś urozmaicenia.. Oczywiście musiało się to wiązać z samochodami, mocą i odpowiednimi przeciążeniami, wiec szachy nie wchodziły w grę... Bardziej podchodziły nam dyscypliny wywodzące się z ulic i tuningu, tak więc wybór padł na drifting!

Ten zryty pomysł powstał podczas sączenia bacardi(a może paliwa od corvetty?!? - zawsze nam się mylą kanistry) z colą  po udanych nocnych wyścigach w Olsztynie (23.08)
Towarzystwo było zacne, więc piliśmy, rozmawialiśmy, a "Adam Małysz" nawet nie podejrzewał, że za kilkanaście godzin nie będzię już właścicielem czarnego RX7  (FC3S) rodem z amerykańskiego rynku. Po weekendzie plan nie chciał nam ulecieć z głów, więc w poniedziałek po pracy postanowiliśmy wybrać się do Łodzi aby obejrzeć nasz przyszły samochód.


Na początku auto robiło wszystko żeby nie zmienić właściciela (nie odpalało, kopciło, kichało, prychało.. może wankle tak mają..), wyglądało na totalna porażkę. Po 3 godzinnych negocjacjach na stacji benzynowej sprzedający był na skraju załamania, ponieważ zeszliśmy znacznie poniżej jego minimalnej ceny. Ale pewnie wiedział w jakiej jest beznadziejnej sytuacji i że żaden inny amator mu się nie trafi na tą Mazdę i zgodził się na deal.
We wtorek rano Maździoch-paździoch najpierw wjechał na hamownie (wypluł 208 KM i 240 Nm), czyli seria z brakiem chęci do jechania "z dołu". Potem zważyliśmy auto na najbliższym szrocie - waga pokazała aż 1310 kg, a obsługa była zdziwiona że nie zostawiamy im auta...


O godzinie 11stej wiekszą ekipą ruszyliśmy do budowy dryftowoza. Do startu w IV rundzie Toyo Drifting Cup zostało nam zaledwie 96 godzin.
Jako, że nie da się od ręki kupić, żadnych podzespołów poprawiających driftowe właściwości RX7, a na import nie było czasu, skupiliśmy się na tym co możemy zrobić przy użyciu diaksa, spawarki, narzędzi i części znalezionych w firmie. Taki Stage I - "Zrób To!"


W tym czasie udało się zrobić następujące rzeczy:
-wyjąć silnik
-poprawić kilka "fuck up'ów" po poprzednich właścicielach
-pozbyć się zbędnego osprzętu silnika
-pokminić co mozna zrobić "po naszemu"
-włozyc silnik spowrotem
-wzmocnić sprzęgło - tu jak zwykle pomógł p. Marek Radzikowski
-zaspawać tylny most
-założyć jakieś krótsze, twardsze tylne sprężyny - pożyczone z rajdowego zawieszenia do EVO VI
-przerobić zwrotnice
-zamontować kubełki i pasy szelkowe
-wymienić kierownicę na sportową
-wymienić pompę paliwa
-wyrzucić z auta wszystko co zbędne
W ten sposób uzyskaliśmy całe 220KM, 260Nm i 1100kg wagi.


W sobotę rano stawiliśmy się o godzinie 9tej na treningi na ulicach miasta łodzi. Za kierownice wsadziliśmy naszego doświadczonego kierowce Grzegorza S.


 W treningach szlo mu całkiem nieźle, w eliminacjach udało się uzyskać 52 punkty na 100(jak na debiut to chyba nieźle) i tym samym zdobyć licencje driftera :)


W finałowej rundzie w Poznaniu postaramy się wejść do TOP 30 by móc trochę więcej sobie pojeździć. A więcej czasu pozwoli na lepsze przygotowanie Mazdy


Jako że ojcami chrzestnymi projektu jest ekipa Wielkie Joł, na pewno będzie o nim jeszcze głośno, a nowy 3" wydech będzie robił hałas!




Dodano: 02.09.08.r
POWRÓT
 
Modyfikacje oprogramowania w nowoczesnych turbodieslach i turbodoładowanych silnikach benzynowych. Najlepsza metoda poprawy osiągów na codzień.